THIS BLOG IS AVAILABLE IN THE ENGLISH LANGUAGE/TEN BLOG JEST DOSTĘPNY W JĘZYKU ANGIELSKIM
Dzień pierwszy — 19 sierpnia 2008
Czas wiosłowania: 3 godz. 38 min
Dystans: 14,3 km
| Już nasza pierwsza wyprawa na rzece French River pokazała, że NIE jesteśmy minimalistami! |
| Przejazd kolejowy. Dawno, dawno temu zatrzymywały się tutaj pociągi z turystami |
| Hartley Bay |
| Wreszcie znaleźliśmy tabliczkę z numerem naszego miejsca! |
| Szybko postawiłem namiot |
| Przepiękna skała! |
Jedzenie, zgodnie z zasadami, zawiesiliśmy wysoko między drzewami. Niedźwiedzie ani szopy nas nie odwiedziły. Co zaskakujące — niemal nie było komarów. Nocą widzieliśmy tylko słabe światło ogniska z kempingu nr 702, około 700 metrów od nas. Cisza była niemal absolutna.
Dzień drugi — 20 sierpnia 2008
Czas wiosłowania: 5 godz. 31 min
Dystans: 18,7 km
Wstałem tuż po szóstej. Mgła unosiła się nad wodą jak dym z niewidzialnego ogniska. Jezioro wyglądało jak z pocztówki — nieruchome, srebrzyste, ciche.
Po śniadaniu z suma ruszyliśmy do Old Voyageur Channel — historycznego szlaku voyageurs z XVIII i XIX wieku. Tą drogą płynęli handlarze futer, odkrywcy i podróżnicy. Opisywał ją także Alexander Mackenzie ponad 200 lat temu.Minęliśmy Crombie Bay i skierowaliśmy się na zachód. Miejscami wiał wiatr czołowy, który zmuszał do mocniejszego wiosłowania. Poza kilkoma motorówkami niemal nie spotkaliśmy ludzi. Lunch zjedliśmy na przestronnym kempingu nr 709.
Kilometr dalej kanał Western Channel rozdziela się na cztery odnogi. Nawet z GPS-em łatwo się tu pomylić — skały, przesmyki i zatoki wyglądają niemal identycznie. Kanał Old Voyageur Channel okazał się wąski, kamienisty i niezwykle malowniczy.| Następny szczupak! |
| Na biwaku przy ognisku |
Dzień trzeci — 21 sierpnia 2008
Czas wiosłowania: 4 godz. 20 min
Dystans: 9,6 km
Wiatr był silniejszy, więc postanowiliśmy wiosłować spokojniej. O świcie ruszyliśmy w stronę Eagle’s Nest. Mgła znów unosiła się nad wodą, tworząc niemal baśniowy pejzaż.
| Przez lata używałem to zdjęcie jako moje "profile photo" w różnych grupach społecznościowych |
| Tama bobrów |
| Everglades, Florida? |
Dzień czwarty — 22 sierpnia 2008
Czas wiosłowania: 4 godz. 31 min
Dystans: 14,2 km
Ostatni dzień zawsze ma w sobie nutę melancholii. Zmieniliśmy trasę powrotną i popłynęliśmy przez Eagle’s Nest, następnie na północ od Pig Island, Little Pig Island, Dead Dog Island i Atwood Island. Wzdłuż brzegu mijaliśmy kolejne kempingi — niektóre już zajęte.
Na jednej z wysp na zatoce Wanapitei Bay zatrzymaliśmy się na krótko. W niespełna 20 minut zebrałem około kilograma grzybów.Do Hartley Bay House & Marina dopłynęliśmy o 17:40. Opłaty, krótkie pożegnanie z wodą — i powrót do cywilizacji. Prawie 380 kilometrów do Toronto.
Do Toronto dotarliśmy po północy.
Jezioro zostało za nami — ciche, kamienne, niezmienne.
Refleksja po latach
Dziś, po tylu latach, tamta wyprawa wraca do mnie z wyjątkową wyrazistością. To była nasza pierwsza wspólna podróż z Catherine po rzece French River — początek wielu kolejnych wyjazdów, które miały nadejść. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że stanie się ona jednym z naszych stałych kierunków, miejscem, do którego będzie się wracać myślą i planami.
Pamiętam nie tylko mgłę unoszącą się nad wodą, ciszę poranków czy smak świeżo upieczonej ryby. Pamiętam przede wszystkim to poczucie odkrywania — wspólnego mierzenia się z przestrzenią, wiatrem, mapą, decyzjami podejmowanymi na rozwidleniach kanałów. Było w tym coś pierwotnego i prostego zarazem: wiosła zanurzające się rytmicznie w wodzie, ognisko wieczorem, namiot rozstawiony na skale.French River ma w sobie coś ponadczasowego. Tą samą drogą płynęli przed wiekami voyageurs, odkrywcy i traperzy. My byliśmy tylko kolejnym, małym epizodem w tej długiej historii. A jednak dla nas była to historia bardzo osobista — pierwsza wspólna przygoda w tym miejscu, która zapoczątkowała coś więcej niż tylko serię wakacyjnych wyjazdów.Z perspektywy czasu widzę, że to nie dystans ani liczba godzin wiosłowania mają znaczenie. Najważniejsze jest to, że tam — wśród skał, mgły i cichej wody — zaczęła się pewna tradycja. I być może dlatego wspomnienie tej pierwszej wyprawy wciąż ma w sobie świeżość porannej mgły unoszącej się nad French River.THIS BLOG IS AVAILABLE IN THE ENGLISH LANGUAGE/TEN BLOG JEST DOSTĘPNY W JĘZYKU ANGIELSKIM